komiksy: 1087 komiksy polskie: 21 seriale animowane: 105 biografie: 59

The Amazing Spider-Man #795

The Amazing Spider-Man #795Numer: The Amazing Spider-Man #795
Tytuł: Threat Level: Red, Part 2: The Favor
Wydawnictwo: Marvel Comics 2018
Data wydania: Kwiecień 2018
Scenariusz: Dan Slott & Christos N. Gage
Rysunki: Mike Hawthorne
Tusz: Terry Pallot
Kolory: Marte Gracia
Litery: VC’s Joe Caramagna
Okładka: Alex Ross
Asystent redaktora: Tom Groneman
Pomocnik redaktora: Devin Lewis
Redaktor: Nick Lowe
Redaktor naczelny: C.B. Cebulski
Naczelny dyrektor kreatywny: Joe Quesada
Wydawca: Dan Buckley
Producent wykonawczy: Alan Fine
Cena: $3.99
Przedruk PL: Brak

Streszczenie

Po rozstaniu z dziewczyną Peter Parker wynajmuje kawalerkę u pana Babcocka na Brooklynie. Pech chce, że okno nowego mieszkania wychodzi na kpiącą z upadku Parker Industries i Webware reklamę smartfonu Alchemax-a-Droid. Nie mając pieniędzy ani na bilet, ani na płyn do sieci, Peter jedzie do pracy pociągiem na gapę (na dachu) w stroju Spider-Mana przy sypiącym śniegu. Przyglądający mu się przez szklaną kulę oczami śledzącego go kruka nowy Sorcerer Supreme uznaje, że potrzebuje on pomocy.

W Soho pakująca rzeczy swojego eks Barbara Morse odbiera telefon od May Parker, która zamknęła właśnie Fundację Wujka Bena. Starsza kobieta zaprasza ją i Petera na lunch, nie wiedząc o ich rozstaniu. W tym czasie wchodzący do redakcji Parker dowiaduje się od Rublyn i Colina, że hejterzy Parker Industries spamują ich skrzynki pocztowe. Rozmowę przerywa przylot kruka, który przynosi Peterowi zaproszenie do Sanctum Sanctorum. Ten wylatuje z redakcji jak z procy.

Po dotarciu na miejsce w kostiumie Spider-Mana superbohater poznaje nową opiekunkę rezydencji, Zelmę, i odkrywa, że nowym Sorcerer Supreme jest Loki, bóg oszustwa, które zdobył tę posadę, wykazując niekompetencje Dr. Strange’a. Gospodarz temperuje gościa, wyznając, że wezwał go, aby spłacić wobec niego swój dług (The Amazing Spider-Man #504). Tymczasem w kawiarni Morse zdradza May, że jej związek z Peterem skończył się, gdy oboje uświadomili sobie, że nie łączy ich nic poza pracą.

Oprowadzając Spider-Mana po rezydencji, Loki proponuje, że odwróci jego zły los. Ma nadzieję, że ten poręczy za niego, odklejając mu łatkę złoczyńcy. Pająk odmawia, dzieląc się swoim przeczuciem, że kiedyś zawarł z nadludzką istotą umowę, która wiele go kosztowała (The Amazing Spider-Man #545). Loki, bagatelizując te obawy, rozwściecza Parkera, który w nerwach rozbija niechcący antyczną urnę, uwalniając z niej demoniczne osy. Obaj ruszają za nimi na miasto, aby Loki mógł udowodnić swoje czyste intencje.

Podczas pościgu Loki tłumaczy, że owady to Fire-Wasps of the Faltine, niszczyciele życia na skazanych na zagładę światach. Po tym, jak osy żądlą przechodniów, informuje, że będzie potrzebował próbki ich jadu, aby sporządzić odtrutkę. Ponieważ są one wrażliwe na dotyk Spider-Mana (wynika to z jego statusu Pajęczego-Totemu), ten zaczyna tłuc je w najlepsze, wrzucając jedną z nich do kawiarni, gdzie akurat siedzą Morse i jego ciotka. Po walce okazuje się, że jeden z cywili zginął. Chcąc przywrócić mu życie, Pająk wymusza na Lokim spłacenie długo poprzez cofnięcie czasu do chwili sprzed rozbicia urny.

Z powrotem w przeszłości Pająk dziękuję Lokiemu i odchodzi, obiecując, że szepnie o nim dobre słówko innym herosom. Po jego wyjściu Zelma pyta pracodawcę, czemu przestawił niebezpieczną urnę – wtedy okazuje się, że Loki zaaranżował wszystko tak, aby jak najszybciej pozbyć się długu zaciągniętego u Spider-Mana, który mógłby poprosić go o zwrócenie Dr. Strange’owi dawnej funkcji. Śledząc jego spotkanie w kawiarni z May i Morse, wyczuwa niebezpieczeństwo w osobie Normana Osborna, który chcąc przebudzić w sobie Goblina, łączy się z wcieleniem czystego szaleństwa – symbiontem Carnage’a. Kostium przejmuje jednak nad nim kontrolę, zapowiadając nie tylko śmierć Spider-Mana, ale także rzeź całego świata.

Recenzja

Scenarzysta Dan Slott już powoli pakuje walizki, Na przykładzie tego numeru widać, że oczyszcza przedpole swojemu następcy, zamykając wymyślone przez siebie wątki i – co ciekawe, lecz niestety z mizernym skutkiem – również te niedokończone przez swoich zacnych poprzedników.

Komiks przedstawia pierwsze spotkanie Spider-Mana z Lokim w roli Sorcerer Supreme. Tak, okładka nie kłamie – słynny bóg oszustwa zastąpił Dr. Strange’a na tym prestiżowym stanowisku. Jak do tego doszło? Na stronie omawiającej ten transfer władzy wymieniono źródło, skąd można zaczerpnąć wiedzy na ten temat. Dla wieloletniego czytelnika Marvela mocne zakotwiczenie komiksu w kanonie to zawsze cenny atut, ponieważ tworzy wrażenie obcowania z jednym spójnym uniwersum.

W historii, w której magia gra pierwsze skrzypce, autor decyduje się na odważny krok, czyli nawiązanie do wielce kontrowersyjnego One More Day, który wymazał z kart historii ślub, a co za tym idzie małżeństwo Spider-Mana. Chyba po raz pierwszy pada potwierdzenie, że tytułowy bohater ma, wprawdzie bardzo mgliste, ale jednak, wspomnienia o tej skandalicznej umowie, która tak wiele go kosztowała. Nie łudźcie się jednak, że scenarzyście starczyło odwagi, by pójść o krok dalej.

Nie ma mowy o żadnym odkręcaniu tamtego niesławnego dealu z diabłem. Gorycz smakuje podwójnie, ponieważ jednocześnie pogrzebano kolejną szansę na przywrócenie dawnego status quo. Tym komiksem Slott odgrzebuje bowiem zapomniany i niedokończony wątek przysługi, jaką Spider-Manowi wisiał Loki z czasów słynnego Straczynskiego. Niestety idealna wręcz okazja zostaje zmarnowana. Ok, w porządku, została ona wykorzystana do ocalenia ludzkiego życia, więc bohater zachował się szlachetnie i postąpił, jak należy. Gdy jednak ten opis sytuacji zostanie uzupełniony o wzmiankę, że do całej tragedii doprowadził swoją nieostrożnością, wtedy oskarżenia o marnotrawstwo wydają się być jak najbardziej na miejscu, a gniew na niego i na scenarzystę – uzasadniony.

Poza tym trudno kupić całą tą mistyfikację Lokiego, która miała na celu pozbycie się długu u Spider-Mana w sprytny, czyli wygodny dla zadłużonego sposób. Akurat tak wszystko ustawiono, że Pająk zbił tę nieszczęsną urnę. Najgorsza jest jednak świadomość, że summa summarum ten komiks to triumf Lokiego, a porażka Spider-Mana, który dał się zmanipulować. Wcześniej wycyckał go Mephisto, teraz wykołował go Loki. Tylko pogratulować. Co więcej, klęskę zaliczył też na polu uczuciowym – jego związek z Mockingbird rozpadł się, lecz to było akurat do przewidzenia, bo od samego początku ta relacja wyglądała tak, jakby tworzono ją po to, aby można było zaszpanować gorącym romansem Spider-Mana na okładce.

Recenzji tej nie wypada zakończyć bez poruszenia tematu Normana Osborna. To tutaj największy wróg Spider-Mana już stawia krok skutkujący fuzją z symbiontem Carnage’a. Z monologu złoczyńcy można wyczytać jego motywacje – jako że czerwony kostium to wcielenie czystego szaleństwa, nadaje się idealnie do przebudzenia szalonego Goblina w duszy Osborna (na oko, i bez swojego alter ego facet jest zdrowo stuknięty, ale mniejsza z tym). Sęk w tym, że Carnage to Carnage i jedyne szaleństwo, jakie może zaoferować nosicielowi w spadku po Cletusie Kasadym, to swoją własną ludobójczą filozofię, o czym Osborn w okamgnieniu boleśnie się przekonuje. Tylko dziw bierze, że taki geniusz zła mógł pomyśleć inaczej i był nieświadomy ryzyka, które w sumie tajemnicą nigdy nie było. 2,5 pajączka.

Ocena:

Autor: Dawidos

The Amazing Spider-Man #795 The Amazing Spider-Man #795 The Amazing Spider-Man #795

The Amazing Spider-Man #795 The Amazing Spider-Man #795 The Amazing Spider-Man #795

The Amazing Spider-Man #795 The Amazing Spider-Man #795 The Amazing Spider-Man #795


Related Articles

About Author

Dawidos