Peter, chcąc kupić kolczyki dla Mary Jane na urodziny, dowiaduje się o kradzieży kombinezonu bojowego z transportu wojskowego. Jako Spider-Man próbuje zatrzymać złodzieja, który dzięki nowoczesnemu robotowi sieje spustoszenie w mieście.
Interwencja Silver Surfera (Norrin Radd) zmienia przebieg bitwy. Wykorzystując swoją kosmiczną moc, zamienia on robota w stertę złomu. Spider-Man dziękuje za pomoc i zagaduje Surfera. Dostrzega, że jego wybawcę coś trapi i namawia go na rozmowę. Norrin, który niedługo umrze, ukrywa przed nim swoją chorobę. Oświadcza jednak, że musi rozstać się z Ziemią i nigdy już tu nie powrócić. Krytykuje wzajemną brutalność ludzi i pyta Parkera, co mógłby jeszcze zrobić dla jego świata, zanim go opuści. Spidey przedstawia kilka propozycji, ale według niego żadna na dłuższą metę się nie sprawdzi. Twierdzi, że łatwiej walczyć ze złem niż zmienić ludzi tak, aby tego zła nie czynili.
Chcąc zmienić temat, Peter zagaduje Surfera, dlaczego wybrał taki środek transportu jak „deska surfingowa”. Norrin odpowiada, że dzięki niej może nieskrępowany podziwiać piękno wsechświata. Oferuje swojemu rozmówcy zobaczyć chociaż na moment to co on. Spidey prosi jednak, aby ktoś inny doświadczył tego uczucia. Sprowadza swoją żonę i po wzajemnym powitaniu Mary Jane otrzymuje tymczasowo kosmiczną moc Surfera, po czym wchodzi na deskę i wyrusza w podróż swojego życia.
Po powrocie Mary opowiada o przepięknym uczuciu wolności, jakiego doświadczyła. Dziękuje mężowi za wspaniały prezent urodzinowy i Raddowi za to, że pomógł go spełnić. Widząc ich wzajemną miłość, Surfer przypomina sobie swoją ukochaną, Shallę Ball. Spidey wpada na pomysł, aby Norrin pozwolił całej ludzkości chociaż na 5 minut poznać owe uczucie wolności. Ten spełnia jego prośbę, wyzwalając swoją moc tak, aby objęła całą Ziemię. Peter ma nadzieję, że może ktoś po takim przeżyciu zmieni swoje postępowanie. Z szacunku i wdzięczności dla Surfera ściąga przed nim maskę. Bohaterowie żegnają się. Surfer odlatuje. Peter, przeczuwając jego śmierć, życzy mu zasłużonego spokoju.




