Komentarz Rządło:
Wydarzenia z TASM #614 zapewne nie utkwiłyby w pamięci czytelników na długo, gdyby nie końcówka numeru, która przyniosła nam bardzo duże zmiany w świecie Spider-Mana. Bo za takie trzeba uznać prawdziwy koniec Daily Bugle.
Dzięki zaangażowaniu Thinkera Electro wzmocnił siły i teraz może m.in. podróżować pomiędzy różnymi źródłami prądu. Mając wielką moc, pragnie ukarać Dextera Bennetta, więc szybko akcja przenosi się do budynku, w którym swoją redakcję ma „The DB”. Tam też dochodzi do finałowego starcia Spidey’a z Electro.
No i niestety, ale walka Spider-Mana z Electro rozczarowała mnie. Na pewno duży wpływ na to mają nie najlepsze rysunki Paula Azacety, ale również Waid mógł w bardziej pomysłowy sposób zakończyć ich pojedynek. Pozytywnym zaskoczeniem są konsekwencje ich starcia, chociaż niezbyt miłe, czy to dla Bennetta, czy Jamesona. Z tym ostatnim wiąże się też fajny moment, kiedy decyduje się na współpracę ze Spider-Manem, by po krótkim czasie narzekać na to i krytykować Pajączka. Nice.
Generalnie jest to słaby numer Amazinga, ale przynajmniej wynikają z historii Power to the People pewne konsekwencje, które będą miały duże znaczenie dla dalszych przygód Człowieka-Pająka. I w szczególności za to przyznaję 4 pajączki.
Komentarz Spider-Nika:
No wreszcie, coś się dzieje. Zakończenie pierwszego rozdziału The Guntlet zwanego Power to the People wprowadza kilka wielkich zmian sięgających początków Brand New Day. Oczywiście, nie obyło się bez zdarzeń niewytłumaczalnych i głupich.
Wszystko dzieje się szybko, Pająk wraca do płonącego laboratorium, chwilę później jest pod budynkiem The DB, a następnie po paru minutach chwali się Electro swoją nową siecią z dodatkami z laboratorium Mad Thinkera. Kiedy on miał czas stworzyć sobie tę nową pajęczynę? Biorąc pod uwagę chemię, czy dodanie jakichś składników do pajęczego płynu nie zmieni ogółu jej lepkości, gęstości czy wytrzymałości? Niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego zawalił się wieżowiec redakcji? Przecież to tylko kawałek piętra spadł na parter… niemożliwe, by coś takiego wywołało zawalenie się całego budynku…
No i największe dziwactwo numeru: jakim cudem przeżył Electro? Przecież był związany siecią i w chwili, gdy Pająk wraz z Jamesonem i Dexterem opuszczali walący się budynek, biorąc pod uwagę, że byli na parterze, to na głowę osłabionego i będącego w stałym stanie skupienia Maxa zwalił się cały budynek. Jedyny uszczerbek na zdrowiu, jakiego doznał, ma związek z niechlujnie narysowanym plastrem na czole… no i niech mi ktoś powie, że The Amazing Spider-Man od czasu Brand New Day nie spadł na jakości?!
Trochę pomarudziłem, a teraz czas na plusy zakończenia. Od samego początku nie podobał mi się pomysł The DB i postać Bennetta. Teraz okres The DB skończył się, co mnie cieszy mimo beznadziejnego i odrealnionego sposobu, w jaki to się stało. Swoją drogą, ten budynek chyba był jakoś ubezpieczony, bo Peter wspomina coś o braku pieniędzy na odbudowę. Koniec The DB jest tak nagły i głupi, czyli taki sam jak był jego początek.
Od strony graficznej w niektórych momentach jest zaskakująco troszeczkę lepiej, ale za to w innych tak tragicznie, jak jeszcze nie było. Do plusów mogę zaliczyć dynamicznie wyglądające oswobodzenie się Electro z krępujących go sieci, a do tych fatalnych zdecydowanie należy wygląd Chameleona… Tu również plamę dał kolorysta, nadając mu fatalną barwę twarzy. Czy mogę coś jeszcze powiedzieć o tych fatalnych rysunkach? Mam jedynie nadzieję, że wraz z końcem pierwszego rozdziału Paul Azaceta zakończył karierę w komiksie The Amazing Spider-Man na dobre.
Dobrnęliśmy do końca pierwszego rozdziału The Guntlet. Zapowiadany na wielkie wydarzenie, póki co takim nie jest. Pełen nonsensów i błędów scenarzysty, gratisowo w fatalnej oprawie graficznej, prezentuje się bardzo słabo. Miejmy nadzieję, że pozostałe rozdziały nie podzielą losu tego. 1,5 pajączka.