W związku z amerykańskimi obchodami „Dnia Darmowego Komiksu” wydawnictwo z prawami do postaci Spider-Mana uraczyło swoich czytelników dwoma komiksami: Secret Wars #0 z gościnnym miniwystępem słynnego Petera Parkera i The All-New, All-Different Avengers z pierwszoplanową rolą obsadzoną przez Milesa Moralesa, czyli nastoletniego Spider-Mana z alternatywnego wymiaru Ultimate. Niniejsza recenzja dokonuje oceny tego drugiego tytułu, który, co ciekawe, wybiega daleko w przyszłość, dając powierzchowny wgląd w realia, jakie zapanują, gdy dobiegnie końca kataklizm przedstawiony w cyklu rozpoczętym przez prolog Secret Wars. Opinia zostanie wydana tylko na podstawie historyjki z debiutem nowej grupy Avengers, do której należy Ultimate Spider-Man II – druga połowa bezpłatnego komiksu to prezentacja innej przyszłej drużyny Marvela, reprezentującej świat Inhumans, który nie dotyczy bezpośrednio Spider-Mana.
Na usta ciśnie się zasadnicze pytanie – jak wygląda skład następnej wersji Avengers? Autor komiksu nie zwleka z odpowiedzią. Drużyna, która będzie strzec bezpieczeństwa na świecie powstałym na gruzach starego porządku, integruje starszą, zaprawioną w bojach generację superherosów (Captain America, Iron Man, Thor, Vision) i najmłodsze pokolenie tej „subkultury” (Ms. Marvel, Nova i Ultimate Spider-Man). Personalia większości członków teamu są już znane – szkoleniowców reprezentują m.in. Sam Wilson i Jane Foster, a zwerbowani niedawno rekruci to odpowiednio Kamala Khan, Sam Alexander i Miles Morales. Tajemnicą pozostaje tożsamość Iron Mana – może być nim Tony Stark, ale takiej pewności nie ma, bo jak powinno się interpretować jedną z wypowiedzi mówiących o braku zaplecza finansowego dla drużyny ze strony Starka? Ewentualnie można dojść do wniosku, że spotkało go bankructwo, stąd ta smutna konstatacja. Osobiście uważam, że użytkownikiem pancerza Iron Mana jest ktoś inny, skoro nosicielem tarczy Kapitana Ameryki jest protegowany Steve’a Rogersa, a młotem Mjolnirem posługuje się dawna miłość Thora. Brak tak sławnego superbohatera jak Tony Stark w szeregach Avengers byłby zgodny z koncepcją odświeżenia całego teamu.
W dalszej kolejności należy pogłówkować nad zagadką dotyczącą życia Petera Parkera w przyszłości – czemu akurat młody Miles Morales tka sieci pod egidą zacnych Avengers, a nie oryginalny Spider-Man? Próbowałem doszukać się jakichś podpowiedzi w tym aspekcie, ale bez rezultatu, bo scenarzysta nie odniósł się w ogóle do tej kwestii (pewnie miał taki przykaz z „góry”).
Nie będę udawał, że do rewii Avengers „jutra” i wizualizacji świata, w jakim przyjdzie im stawać w obronie słabszych i pokrzywdzonych, wydawca mógł zaangażować rysownika tworzącego nieco bardziej olśniewające rysunki. Nie są one tragiczne czy nawet złe, ale brakuje im „życia” i „magii”, nie mają tego „czaru” i „widowiskowości”, a raczej wieją „pospolitością” i „przyziemnością”. Mam wrażenie, że nie tak powinna być oprawiona pierwsza misja kontynuatorów dzieła Avengers.
Dobrze skrojony pod względem fabularnym i marketingowym skład teamu, nieznane bliżej realia postapokaliptycznego świata i unoszący się nad akcją duch legendarnych Avengers to budzące nadzieję prognostyki na przyszłość. Gdyby jeszcze postarano się o lepszą oprawę wizualną, to rozdawany za darmo w USA komiks zostałby nagrodzony wyższą oceną. A tak musi się zadowolić przyzwoitą czwórką.