komiksy: 2408 komiksy polskie: 199 seriale animowane: 112 biografie: 59

Spider-Man 2099 #10

⟨ Poprzedni numer

Spider-Man 2099 #9

Następny numer ⟩

Spider-Man 2099 #11

Numer: #10

Tytuł: Misery at the Hands of the Maestro!

Wydawnictwo: Marvel Comics 2015

Data wydania: Maj 2015

Rysunki: William Sliney

Tusz: William Sliney

Kolory: Antonio Fabela

Litery: Joe Caramagna

Okładka: Francesco Mattina

Cena: $3.99

Streszczenie

Maestro rozmawia ze swoim ministrem, który nie jest przekonany co do umieszczenia Spider-Mana razem ze Strange, ten jednak zdaje się nie przejmować tymi słowami, bo ma plan.

W lochu Strange stawia na nogi pobitego Spider-Mana, gdy ten doczołguje się do niej i dotyka jej dłoni. Po załatwieniu zwabionego odgłosami strażnika O’Hara ściera pazurami symbole wyryte na kajdankach Strange, które blokują mistrzyni magii dostęp do jej nadprzyrodzonych mocy.

Miguel wspólnie ze Strange uciekają z celi, gdzie trafiają do sali trofeów Zielonego Olbrzyma, po drodze pokonując oddziały strażników. Tam znajdują wehikuł czasu Doktora Dooma, którego Maestro nie potrafi obsługiwać. Miguel podejmuje się próby naprawienia urządzenia, a gdy ta mu się udaje zjawia się „gospodarz”, który okryty peleryną niewidką Hooda znienacka zabija Strange.

Dochodzi do walki. Spider-Man przy użyciu jednego z trofeów – rękawicy Hulkbustera – pokonuje Maestro i używając wehikułu przenosi się do swojego 2009 roku. Dziwi się, że pilot od wehikułu zniknął mu z ręki podczas przeniesienia, jednak jest szczęśliwy, że wrócił, mając nadzieję, że zabił swojego przeciwnika.

Maestro kończy odgrywać teatr i wstaje na równe nogi. Osoba będąca Strange również podnosi się z ziemi, jednak jej skóra jest cała czerwona. Demon tłumaczy, że Strange, której ciałem zawładnął, się nie wydostanie. Zadowolony z sukcesu Maestro używa wehikułu czasu i przenosi się na pustynię w Nowym Meksyku.


Recenzja

Druga część opowieści o tym, jak to Miguel wraca do domu, który niekoniecznie nim jest. Poprzednio było słabo – cały numer skupił się na jednym wątku. Teraz również nie ma rewelacji.

Od strony fabularnej pozostaje duży niedosyt. Historia zanim się zaczyna, to już się kończy. Ucieczka z więzienia, walka z Maestro, która okazuje się być udawana i powrót do domu. Ostatecznie Maestro wyrusza na podbój nowego świata albo raczej nowego czasu.

Moje pierwsze pytanie brzmi: dlaczego maszyna czasu przeniosła Miguela w centrum miasta, a alternatywną wersję Hulka na pustynię? Kim jest czerwone stworzenie, które opętało Strange? A na koniec: jaki długofalowy plan ma Maestro (poza zawładnięciem miejscem, w którym się znalazł, oczywiście)? To tyle. Niestety, ale rozbudowanych wątków wiele tu nie uświadczymy.

Strona graficzna to już standard – jest sztywna, bez dynamiki. Walka z Maestro w stop-klatkach wygląda słabo. Will Sliney nadaje się do tworzenia dobrych rysunków, ale w wersji statycznej, dlatego po raz kolejny napiszę, że nie powinien rysować komiksów superbohaterskich.

Numer mnie nie zachwycił. Oceniłbym go na lekko poniżej średniej. Co dalej? Zobaczymy w następnym odcinku serii. A ten pozostawiam z oceną 2,5 pajączka.


Ocena: 2.5 / 6


Related Articles

About Author

Dawidos