Ben zastanawia się nad ostatnimi wydarzeniami. W końcu zawarł pakt z diabłem, żeby uratować Abigail oraz swoją duszę. Ale co mu przyjdzie z tego, że będzie miał czystą duszę, jeśli jednocześnie skazał ją na potępienie? Dochodzi do wniosku, że być może jego dusza czeka na dalszy rozwój wypadków, czy stoi po stronie Mephista, czy Midnight Sons.
Stojąc przed Hotelem Inferno, Ben stwierdza, że wmawia sobie, iż postąpił słusznie. Dochodzi do wniosku, że musi wywiązać się z układu, bo jeśli tego nie zrobi, to Abby zginie, a wtedy Cass albo Kaine zabiją jego. W tej grze chodzi o niego, Abby i Midnight Sons. Więc wybór jest prosty, wybiera Abby. Widzi, jak obie drużyny okładają się na ulicy. Wong walczy z Ghost-Captain Marvel. Trzymając w rękach karabin, Ben celuje.
Jezebel i jej tajemniczy towarzysz na wielkim ekranie telewizora widzą Scarlet Spidera mierzącego do Wonga. Dziewczynka dochodzi do wniosku, że Ben zabije wojownika. Z kolei tajemniczy mężczyzna w garniturze oznajmia, że pokłada wiarę w Scarlet Spidera i to tak bardzo, że odstawił do miasta ciotkę June. Co prawda, nie jest w stanie ochronić całego miasta, lecz jedna osoba to nie problem. I rzeczywiście, zagubiona June, która nie tak dawno była w swoim pokoju, teraz stoi na ulicach Las Vegas i zostaje zaatakowana przed demony, które momentalnie zamieniają się w kupkę kości po uderzeniu błyskawicy.
Celujący w Wonga Ben rozmyśla, że jest egoistą, bo przedkłada swoją duszę i życie Abby nad życie swoich sojuszników w walce ze złem. Zdaje sobie sprawę, że jest narzędziem w rękach Mephista. Podejmuje decyzję, i brzmi ona „chrzanić Mephisto”. Niespodziewanie do jego broni przykleja się pajęcza nić i silny cios odrzuca Bena. Okazuje się, że napastnikiem jest Ghost-Kaine, który oznajmia, że Mephisto wie, iż zerwał ich pakt. Nagle Kaine staje się niewidzialny, a Ben zdaje sobie sprawę, że nie może go wyczuć. Zamierza jednak blefować i mówi, że pajęczy zmysł pomoże mu uniknąć ciosów Kaine’a.
Nagle Ghost-Scarlet pojawia się za nim i niczym smok zieje ogniem. Krótka walka sprawia, że Ben postanawia się wycofać. Z kieszeni swojego pasa wyjmuje fiolkę z wodą święconą, której użył na demonie udającym Black Marvela. Nigdy nie przypuszczał, że użyje jej na Kainie. Po chwili dopada Ghost-Scarleta i siłą wlewa mu ją do ust. Chwilę później Kaine odzyskuje ludzką postać.
Podczas rozmowy Kaine mówi Benowi, że demon, który go opętał, uważał, że Reilly ma dla Mepshista zabić Wonga. Żąda odpowiedzi, lecz Ben uderza go w twarz i oznajmia, że zawarł pakt z diabłem. Reilly wyjaśnia towarzyszowi, dlaczego to zrobił, lecz dodaje, że nie zastrzelił Wonga, dlatego nic z tego nie wyjdzie. Kaine przypomina, że zdaniem Śmierci dusza Bena jest w kiepskim stanie i pewnie dlatego nie myśli rozsądnie. Reilly przypomina, że po mieście biegają opętani ludzie, pyta Kaine’a, czy wrzucenie ich do wody święconej może pomóc. Ten odpowiada, że pewnie tak, wyjmuje telefon i pyta Bena, czy idzie z nim. Reilly odpowiada, że zostaje, aby pokazać Diabłu, co postanowił. Kaine odlatuje, a Ben rusza na pomoc Midnight Sons.
Kontynuacja wydarzeń w Doctor Strange: Damnation #4.






