Zombies zastanawiają się, gdzie zniknął Surfer. Cap proponuje, by skupili się na znalezieniu ludzi z klanu Magneto. Giant-Man radzi im wypatrywać przybysza z kosmosu. Sugeruje też, aby powiedzieć Iron Manowi, że Magneto zginął w eksplozji, a nie został przez nich skonsumowany. Spider-Man prosi Cage’a, by wziął go na plecy. Hank rzekomo udaje się na poszukiwanie Janet (Wasp).
Potajemnie wchodzi do zniszczonego laboratorium, gdzie na stole operacyjnym leży Black Panther. Okazuje się, że Giant-Man ukrywa go przed innymi, gdyż stanowi on jego osobisty rezerwuar pożywienia na wiele dni. Aby go nie zarazić, Hank korzysta z narzędzi chirurgicznych, którymi odcina kawałki jego ciała. Otumaniony narkotykami Panther nie odczuwa bólu. Hanka nakrywa jego żona, Janet, która ma do niego pretensje, że ukrywa przed nią jedzenie. Dochodzi do kłótni, podczas której olbrzym chwyta kobietę i odgryza jej głowę, po czym ją wypluwa, gdy stwierdza jak obrzydliwie smakują trupy. Panther odzyskuje przytomność i prosi o śmierć. Hank odmawia i oświadcza, że zaraz zaaplikuje mu środek znieczulający.
Silver Surfer przemierza całą planetę, zwracając uwagę jej mieszkańców.
Zgromadzenie Zombies. Cap i jego towarzysze rozmawiają z Iron Manem, oszukując go, że nie zjedli Magneto. Stark odkrywa ich kłamstwo, pytając Spider-Mana o jego bliskich, na co ten reaguje histerycznie. Tony tłumaczy, że Parker zachowuje się tak tylko wtedy, gdy jest najedzony. Na dodatek Hulk przemienił się w Bannera, co też jest objawem spożycia przez niego pokarmu. Cap przeprasza Starka, pocieszając go, że sam też nic nie jadł. Tony obawia się, że z głodu zaczną pożerać siebie nawzajem. Proponuje stworzyć 10-osobową ekpię, która ma wyruszyć w poszukiwaniu jedzenia. Pyta o podziemne bunkry i ukryte bazy, w których mogli ukryć się członkowie Kongresu USA. Daredevil proponuje, by skorzystali z Quinjeta, który zwróci uwagę ocalałych ludzi. Nagle pojawia się Surfer, który oświadcza, że ich świat został wybrany na posiłek Galactusa. Wygłodniałe zombies nie rozumieją jego słów i rzucają się w jego stronę…






