Fabuła na chwilę jakby zatrzymała się. Spider-Man rozmyśla, służby szukają rozwiązań, a Otto opowiada porwanemu historię swojego trudnego dzieciństwa.
Na domiar złego Spider-Man rekrutuje swojego niezdarnego sąsiada do drobnej misji, by jako Kiwi Kid wspomógł naszego herosa. To już innych herosów nie było w pobliżu, gdy wisi międzynarodowy konflikt w powietrzu? Cała ta historia robi się karykaturalna, nie tylko ze względu na samego Kiwi Kida, ale na fakt, że Peterowi przyszło do głowy prosić go o pomoc. Niby ma to za zadanie wprowadzić więcej humoru, ale można się zastanowić, czy the Spectacular Spider-Man to komedia, czy komiks superbohaterski (z elementami humorystycznymi, ale jednak bez przesady).
Do tej karykaturalnej sytuacji wciąż dostajemy równie niepoważne rysunki Humberto Ramosa. Nie uświadczymy w tym numerze zbyt wiele akcji, a jednak bardzo fajnie dobrano kolorystykę do retrospekcji z życia Otto. Lekko mrocznie, ale wciąż plastelinowo.
Co tu dużo mówić. Co wymyślił Peter zdejmując maskę, że wszyscy patrzą na to z przerażeniem? Jak z tej sytuacji wyszedł Jenkins? Wielki finał historii Countdown już w następnym numerze. A co z obecnym? Myślę, że 3 i pół pajączka będą w pełni adekwatne.