komiksy: 1642 komiksy polskie: 114 seriale animowane: 111 biografie: 59

Thunderbolts #120

Thunderbolts #120Numer: Thunderbolts #120
Tytuł: Caged Angels, Part 5
Wydawnictwo: Marvel Comics 208
Data wydania: Lipiec 2008
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Mike Deodato Jr.
Tusz: Mike Deodato Jr.
Kolory: Rain Baredo
Litery: Albert Deschesne
Okładka: Marko Djurdjevic
Redaktor: Molly Lazer
Redaktor naczelny: Joe Quesada
Wydawca: Dan Buckley
Producent wykonawczy: Tom Brevoort
Cena: $2.99
Przedruk PL: Brak

Streszczenie

Norman schodzi do piwnicy, gdzie wyjmuje z zamkniętej skrzyni kostium Green Goblina i swoją lotnię. Będąc przekonanym, że wszystko musi robić sam, przebiera się i jest gotów powstrzymać Swordsmana. Tymczasem lekarz informuje Songbird i Radioactivemana o stanie Venoma, podczas, gdy Moonstone zajęta jest swoimi paznokciami. Gargan żyje, a symbiont powoli się regeneruje. Chen słysząc informacje, że obcy mówił do Gargana, wpada na myśl, że niedawno złapani więźniowie mogą być odpowiedzialni za to co się ostatnio wyprawia. Razem z Songbird ruszają złożyć im wizytę. Mindwave informuje współwięźniów, że muszą zająć się teraz idącym w ich stronę dwójce Thunderbolts.

Doktor Leonard Samson tłumaczy Baldwinowi, że być może jego moce powoli wracają oraz, że jeśli chce odkupić swoje winy za Stamford (Civil War #1), to nie musi tego robić poprzez bycie Penancem.

Swordsman biegnąc korytarzem zostaje złapany przez Goblina, który rzuca w niego dyniowe bomby. Strucker przegrywa. Biegnący korytarzem Songbird i Radioactiveman zostają zatrzymani przez jednego ze strażników, który informuje ich, że znaleziono ledwo żyjącego Swordsmana i gdzieś w siedzibie Thunderbolts widziano Green Goblina. Nagle Chen wpada na pomysł by sprezentować wszystkim wewnątrz obecnym w bazie raka. Przestraszony strażnik zaczyna uderzać go w tył głowy. Radioacitveman pada nieprzytomny. Songbird powstrzymuje strażnika przed zabiciem kolegi, po czym udaje się na miejsce gdzie znaleziono Swordsmana. Okazuje się, że ten został przybity do ściany i ledwo żyje.

W celach, czwórka więźniów decyduje się by przejść do kolejnej części swojego planu, jaką jest zmuszenie Thunderbolts do zabijania ludzi, co pozwoli zakończyć ich karierę raz na zawsze. Caprice wpada na pomysł, by najpierw pozbyć się Samsona i Baldwina. W tej chwili, Moonstone przytomnieje i zdaje sobie sprawę, że ma blisko siebie doktora Leonarda, którego od zawsze chciała zabić. Tymczasem jednemu ze strażników Goblin podrzuca dyniową bombę. Dochodzi do wybuchu. Będąc przekonany o niekompetencji swoich ludzi chce ich wszystkich osobiście wymordować.

Recenzja

Jestem pewien, że nie tylko ja czekałem na ten numer. Wreszcie, po 10 numerach pełnych akcji i oczekiwania, Osborn pojawia się w swojej ulubionej roli i robi to w wielkim stylu. Panie i panowie, przed państwem Green Goblin w całej swej okazałości. Tylko czy to na pewno stuprocentowy on? Ile z tego co mówi i robi jest podyktowane przez superbohaterów będących więźniami Thunderbolts? Numer przynosi nam kilka nowości, a mianowicie dowiadujemy się, że Baldwin najprawdopodobniej odzyskuje swoje stare moce Speedballa oraz Gargan, przeżył ponieważ miecz przeszywając go nie dotknął żadnych najważniejszych organów. Do tego wszystkiego, w tym numerze Thunderbolts dochodzi jeszcze jedno. Co? Rewelacyjna zapowiedź następnego numeru. Carla Sofen zamierza zabić Samsona, a żeby było fajniej to jeszcze Green Goblin chce od tak sobie wymordować całą straż, która mu podlega. Zapowiada się równie porządny numer co obecny.

Od strony graficznej jest również rewelacyjnie. Green Goblin wygląda świetnie, a zabiegi towarzyszące jego swoistemu odrodzeniu są całkiem imponujące. Warto zwrócić uwagę na kadry, gdy to Osborn schodzi do piwnicy po swój kostium. Widzimy wtedy, że wszystkie są przechylone, a w chwili, gdy jest już w kostiumie ramki są już proste. Może to uwydatniać zachwianie psychiczne Normana do chwili, gdy znalazł się w swoim żywiole, jakim jest bycie Goblinem. Dalej jest jeszcze lepiej. Przykładem jest atak Osborna na Swordsmana, a w szczególności strona gdzie widzimy śmiejącego się Goblina lecącego na Andreasa z dyniową bombą w ręce. Tło jest idealnie rozmazane co świadczy o prędkości lotni. Ten rysunek nadawałby się ze spokojem na plakat. Jestem pod ogromnym wrażeniem rysunków Mike’a Deodato, Jr., oby tak dalej.

Jako podsumowanie mogę napisać, że pośród samych, świetnych, jak dotąd wydanych numerów o całkiem nowej ekipie Thunderbolts, ten jest jednym z lepszych, jeśli nie najlepszym, ale poczekajmy na przyszły numer, bo zapowiada się równie ciekawie. Ten ze spokojem oceniam na 6 pajączków, bo przecież nie może być mniej.

Ocena:

Autor: Spider-Nik

Thunderbolts #120 Thunderbolts #120 Thunderbolts #120


Related Articles

About Author