Kobieta o imieniu Mary mówi Spider-Manowi, że Doktor Rabin jest szaleńcem, który dąży do połączenia z krwiożerczym bóstwem i zostania God-Kingiem. Dodaje, że to on sprowadził bóstwo do ich świata, a wraz z nim przyszła potworna zamieć. Spidey uświadamia sobie, że wojownicy, których oddał na posterunek, mieli dobre intencje i chcieli powstrzymać Rabina przed dalszymi mordami. Wtedy na ich głowami pojawia się bóg, który czeka na złożenie ofiary. Spidey odmawia i bóstwo uświadamia sobie, że rozmawia z fałszywym kapłanem. Po chwili oświadcza, że jego więź z tym wymiarem stała się mocniejsza, bowiem jego prawdziwy kapłan złożył mu właśnie ofiarę.
Na posterunku policji Rabin tłumaczy Carlie, czemu popełnia zbrodnie. Wyjawia, że zabijając kolejne osoby, staje się coraz silniejszy. Niestety dał radę zabić tylko jednego wojownika, pozostała dwójka popełniła samobójstwo. Mówi, że jego bóg oczekuje na ostateczną ofiarę – z kobiety, którą musi złożyć na ołtarzu (w określonym miejscu Nowego Yorku) przed wschodem Słońca. Rozpoczyna więc przygotowania do rytuału, na który musi się ogolić.
Spider-Man walczy z majańskim bóstwem, które nie podlegając prawom czasu i przestrzeni robi z przeciwnikiem, co mu się żywnie podoba. Spidey ucieka, odnajduje budkę z telefonem i anonimowo dzwoni do Harry’ego, prosząc, by ten dodzwonił się na posterunek. Osborn ignoruje jego prośbę, biorąc ją za głupi żart. Lily też uważa, że nie ma czym się przejmować. Tymczasem Rabin kradnie z garażu posterunku furgonetkę i ucieka. Alan i Vin zauważają na tyłach odjeżdżającego samochodu związaną Carlie.
Bóg dalej masakruje Spider-Mana i przerywa, gdy zjawia się jego kapłan z Carlie. Rabin mówi, że pozostało niewiele czasu na odprawienie rytuału. Na pomoc Spider-Manowi przychodzi Vern z „armią bezdomnych”. Na widok nieogolonych ludzi bóstwo wpada w popłoch, krzycząc, że to świętokradztwo. Bezdomni podpalają stwora koktajlami Mołotowa, a Spidey dorzuca do ognia pojemniki z siecią, które wybuchają i obklejają istotę.
Następnie Spider-Man rusza na pomoc Carlie i zaczyna masakrować Rabina. Słońce wschodzi. Majański bóg oświadcza, że czas minął, a ponieważ rytuał nie został odprawiony, musi zniknąć z ich wymiaru z nadzieją, że ktoś inny go jeszcze przywoła. Rabin traci swoją moc, po czym pada od jednego ciosu Spider-Mana.
Następnego dnia Carlie mówi Peterowi, że znalazła mu mieszkanie i współlokatora. Bennett z braku zdjęć nie wypłaca mu ani grosza i spłukany Peter oddaje swoje ostatnie 20 dolarów Vernowi, który ogłasza na mieście, że pomógł Spider-Manowi uratować Nowy York.






