komiksy: 2408 komiksy polskie: 199 seriale animowane: 112 biografie: 59

Ultimate Spider-Man #87

Ultimate Spider-Man #87

⟨ Poprzedni numer

Ultimate Spider-Man #86

Następny numer ⟩

Ultimate Spider-Man #88

Numer: #87

Tytuł: Silver Sable, Part 2

Wydawnictwo: Marvel Comics 2006

Data wydania: Luty 2006

Rysunki: Mark Bagley

Kolory: Justin Ponsor

Okładka: Mark Bagley

Asystent redaktora: John Barber

Cena: $2.50

Streszczenie

Peter siedzi w szkolnej bibliotece i buja w obłokach, a konkretniej myśli o Kitty Pryde. Obserwuje go Mary Jane, wielce niezadowolona z jego niezrozumiałego dla niej szczęścia wypisanego na jego twarzy. Kong tymczasem bezskutecznie próbuje dodzwonić się do Flasha.

Flash leży w supertajnej kryjówce bandy Silver Sable (w zapyziałym magazynie) i niepozornie odzyskuje przytomność. Jego oprawcy zaś nie mogą dojść do porozumienia w kwestii jego losu. Thompson wykorzystuje sytuację i dopuszcza się spektakularnej ucieczki poprzedzonej równie spektakularną kontrofensywą.

Po zajęciach na Petera przed szkołą czeka Kitty. Świeżo upieczoną parę dostrzega zszokowana MJ.

Jakiś czas później Silver Sable i jej ludzie siedzą w barze, topiąc smutki całego dnia w kolejnych kieliszkach/butelkach. Na nic jednak te zabiegi, gdyż w TV mówią o całym zajściu z porwaniem „Spider-Mana” Thompsona. Zleceniodawca – pan Roxxon – również dowiaduje się o tej sprawie i gdyby nie rozmowa z Sable, która „wprosiła się” do jego limuzyny, wycofałby się z umowy.

Midtown High School przeżywa prawdziwe trzęsienie ziemi w związku z porwaniem Flasha, o czym Petera informuje Mary Jane, dzwoniąc, gdy ten relaksuje się w towarzystwie Kitty w swoim domu. Peter, świadomy tego, że Spider-Mana podejrzewa się o uczęszczanie do tej szkoły, przezornie chowa kostium do plecaka. Niestety nie przewidział policyjnej kontroli zawartości plecaków w budynku.


Recenzja

Trochę lepiej, ale nadal bez większych rewelacji. Niewątpliwym plusem numeru jest Mary Jane, której zazdrość emanuje z zeszytu mniej więcej na 3,29 kilometra (może to dlatego te wszystkie rysunki są tak cholernie pomarańczowe).

Co do rozterek młodego Parkera – standard. Co z tego, że tym razem kręcą się one wokół Kitty, skoro to ten sam odgrzewany schabowy, którym karmiono nas do tej pory prawie co miesiąc? No i te ich suche rozmowy… Od początku nie byłem zwolennikiem Kitty w roli dziewczyny Petera, a z każdym kolejnym numerem USM coraz ciężej jest mi się oprzeć irracjonalnemu wrażeniu, że B&B robią to tylko po to, aby akcja ciągnęła się jeszcze wolniej. A poza tym Mary Jane jest ładniejsza!

Troskliwy Kong to mała nowość, ale również nie jest czymś, dla czego można by wydać dwa i pół dolca na komiks. Co się tyczy Sable i sprawności jej ekipy… określeniami, których szukam, są chyba „żółwie tempo”, „brak dyscypliny” i „absolutna niekompetencja”. Wielka Silver Sable otacza się takimi matołami? Ucieka im znokautowany piętnastolatek? Co to ma w ogóle znaczyć?

Thompsonowa afera medialna jest… amerykańska – nie więcej i nie mniej. Podobnie jak niezrozumiałe dla mnie nieścisłości w scenariuszu – panu Roxxonowi mówią „Good Night”, a u Parkerów wciąż jasno. Kitty została na noc, czy o co chodzi? Nie pasuje mi to wszystko do tak dobrego wydawnictwa, jakim swego czasu było USM. Na szczęście chociaż końcówka trzyma poziom, bo taki obrót wydarzeń naprawdę ciężko było przewidzieć. I za to kolejny plusik. Ciekawe tylko jak pan Bendis z tego wybrnie?


Ocena: 3.5 / 6


Related Articles

About Author

Dawidos