Po rozstaniu z dziewczyną Peter Parker wynajmuje kawalerkę u pana Babcocka na Brooklynie. Pech chce, że okno nowego mieszkania wychodzi na kpiącą z upadku Parker Industries i Webware reklamę smartfonu Alchemax-a-Droid. Nie mając pieniędzy ani na bilet, ani na płyn do sieci, Peter jedzie do pracy pociągiem na gapę (na dachu) w stroju Spider-Mana przy sypiącym śniegu. Przyglądający mu się przez szklaną kulę oczami śledzącego go kruka nowy Sorcerer Supreme uznaje, że potrzebuje on pomocy.
W Soho pakująca rzeczy swojego eks Barbara Morse odbiera telefon od May Parker, która zamknęła właśnie Fundację Wujka Bena. Starsza kobieta zaprasza ją i Petera na lunch, nie wiedząc o ich rozstaniu. W tym czasie wchodzący do redakcji Parker dowiaduje się od Rublyn i Colina, że hejterzy Parker Industries spamują ich skrzynki pocztowe. Rozmowę przerywa przylot kruka, który przynosi Peterowi zaproszenie do Sanctum Sanctorum. Ten wylatuje z redakcji jak z procy.
Po dotarciu na miejsce w kostiumie Spider-Mana superbohater poznaje nową opiekunkę rezydencji, Zelmę, i odkrywa, że nowym Sorcerer Supreme jest Loki, bóg oszustwa, które zdobył tę posadę, wykazując niekompetencje Dr. Strange’a. Gospodarz temperuje gościa, wyznając, że wezwał go, aby spłacić wobec niego swój dług (The Amazing Spider-Man #504). Tymczasem w kawiarni Morse zdradza May, że jej związek z Peterem skończył się, gdy oboje uświadomili sobie, że nie łączy ich nic poza pracą.
Oprowadzając Spider-Mana po rezydencji, Loki proponuje, że odwróci jego zły los. Ma nadzieję, że ten poręczy za niego, odklejając mu łatkę złoczyńcy. Pająk odmawia, dzieląc się swoim przeczuciem, że kiedyś zawarł z nadludzką istotą umowę, która wiele go kosztowała (The Amazing Spider-Man #545). Loki, bagatelizując te obawy, rozwściecza Parkera, który w nerwach rozbija niechcący antyczną urnę, uwalniając z niej demoniczne osy. Obaj ruszają za nimi na miasto, aby Loki mógł udowodnić swoje czyste intencje.
Podczas pościgu Loki tłumaczy, że owady to Fire-Wasps of the Faltine, niszczyciele życia na skazanych na zagładę światach. Po tym, jak osy żądlą przechodniów, informuje, że będzie potrzebował próbki ich jadu, aby sporządzić odtrutkę. Ponieważ są one wrażliwe na dotyk Spider-Mana (wynika to z jego statusu Pajęczego-Totemu), ten zaczyna tłuc je w najlepsze, wrzucając jedną z nich do kawiarni, gdzie akurat siedzą Morse i jego ciotka. Po walce okazuje się, że jeden z cywili zginął. Chcąc przywrócić mu życie, Pająk wymusza na Lokim spłacenie długo poprzez cofnięcie czasu do chwili sprzed rozbicia urny.
Z powrotem w przeszłości Pająk dziękuję Lokiemu i odchodzi, obiecując, że szepnie o nim dobre słówko innym herosom. Po jego wyjściu Zelma pyta pracodawcę, czemu przestawił niebezpieczną urnę – wtedy okazuje się, że Loki zaaranżował wszystko tak, aby jak najszybciej pozbyć się długu zaciągniętego u Spider-Mana, który mógłby poprosić go o zwrócenie Dr. Strange’owi dawnej funkcji. Śledząc jego spotkanie w kawiarni z May i Morse, wyczuwa niebezpieczeństwo w osobie Normana Osborna, który chcąc przebudzić w sobie Goblina, łączy się z wcieleniem czystego szaleństwa – symbiontem Carnage’a. Kostium przejmuje jednak nad nim kontrolę, zapowiadając nie tylko śmierć Spider-Mana, ale także rzeź całego świata.






