Sin-Eater, śniąc koszmar o tym, jak zabił swojego partnera z policji, budzi się w szklarni. Towarzyszą mu jego ostatni wyznawcy – niedobitki armii rozbitej przez NYPD. Akolici, którzy utracili supermoce, tłumaczą mistrzowi, że znaleźli go nieprzytomnego w podziemiach Ravencroft. Jeden z nich, przekonany, że to część jego planu, pokazuje mu relację Norah Winters z ataków Order of the Web na miasto.
Mieszkanie Felicii Hardy. Black Cat ogląda w sieci bitwę opętanych przyjaciół Spider-Mana z drużyną New Warriors. Odwiedza ją Doktor Strange, który żąda od niej zwrotu skradzionej Ręki Vishanti. Okazuje się, że Felicia ma w sejfie atrapę magicznego przedmiotu. Cat obiecuje oddać prawdziwy artefakt pod warunkiem, że Strange zabierze ją ze sobą na misję ratowania duszy Spider-Mana. Mag wyraża zgodę.
Na moście jadąca limuzyną Mary Jane Watson omawia przez telefon z Candace, swoją agentką, sprawy zawodowe. W ramach trasy promocyjnej pragnie wykorzystać wizytę w Nowym Yorku, by spotkać się z Peterem i wyznać mu, że jej nowy film reżyseruje Mysterio. Po przeczytaniu na smartfonie o kryzysie w Ravencroft prosi szofera, Kenny’ego, by zrobili postój na lunch. Nagle w limuzynę uderza rzucone auto.
Okazuje się, że most na Manhattanie stał się celem ataku wojowników z Order of the Web. Mary Jane, która chwilowo odzyskała świadomość, wzywa pomocy. Żołnierze Gwardii Narodowej wyciągają z wraku nieprzytomnego Kenny’ego. Na ratunek MJ rusza zaś… Norman Osborn. Po tym, jak mężczyzna wyrywa drzwi i wyciąga do Watson dłoń, kobieta znów traci przytomność.
Szklarnia. Modlący się Sin-Eater przeprasza swojego mistrza, że go zawiódł, ale zapewnia, że nie stracił wiary. Przekonany, że to test, zamierza dalej mu służyć, kontynuując misję oczyszczania świata z grzechu. Po zabiciu jednego z akolitów, którzy stracił wiarę i postanowił wypisać się z sekty, Stan Carter zaprowadza porządek w swoich szeregach i ogłasza polowanie na opętane przez grzechy Pająki. Aby zdobyć moc do ich zniszczenia, postanawia najpierw zapolować na ukrywającego się w kanałach… Morluna.






