komiksy: 2408 komiksy polskie: 199 seriale animowane: 112 biografie: 59

Ultimate Spider-Man #127

Ultimate Spider-Man #127

⟨ Poprzedni numer

Ultimate Spider-Man #126

Następny numer ⟩

Ultimate Spider-Man #128

Numer: #127

Tytuł: War of the Symbiotes, Part 5

Wydawnictwo: Marvel Comics 2008

Data wydania: Grudzień 2008

Rysunki: Stuart Immonen

Tusz: Wade Von Grawbadger

Kolory: Justin Ponsor

Okładka: Stuart Immonen

Asystent redaktora: Lauren Henry

Cena: $2.99

Streszczenie

Trzy tygodnie temu, więzienie na wyspie Rykera. Doktora Curta Connersa wyciąga z więzienia pewna osoba, by ten mógł tydzień później w bazie Ultimates, Triskelionie, zbadać Gwen Stacy, która zmienia się w Carnage. Okazuje się, że ta nie wie, czy może przeistoczyć się w potwora. Nagle dochodzi do wybuchu w jednej z części kompleksu. Wielu więźniów, w tym także Green Goblin i Gwen, ucieka.

Dzień obecny. Przed szkołą Midtown High na parkingu Peter i MJ całują się namiętnie. Dziewczyna przerywa, uważając, że już najwyższy czas przerwać. Nagle zjawia się Eddie Brock, żądając, by Peter pomógł mu odszukać symbionta, a jeśli nie, to rozpowie wszystkim, kim jest Spider-Man.

Nocą Pająk, szukając pomocy, udaje się do Fantastic Four, jednak ich nie zastaje. Nie chce iść do S.H.I.E.L.D., ponieważ od czasu zniknięcia Fury’ego im nie ufa. Udaje się do Ultimates, ale ci akurat opuszczają rezydencję swoim odrzutowcem. Ostatecznie trafia do Daily Bugle, gdzie jako pracownik ma dostęp do wszelkich informacji, jednak za zgodą Robertsona jedynie znajduje w komputerze ślady Roxxon i Traska. Denerwuje się, że wszyscy szukają pracy jego ojca tylko dla pieniędzy. Wychodzi. Ben Urich zaintrygowany tym, czego Peter tak szukał, siada na jego miejsce. Widzi informacje o Roxxon i Trasku.

Bezradny na szantaż Brocka, zmoczony przez deszcz Spider-Man szybko wślizguje się do swojego pokoju, gdzie dostrzega Gwen Stacy o twarzy Carnage’a. Dziewczyna przeprasza, bo nie wiedziała, gdzie się udać.


Recenzja

Kolejna historia, w której Bendis rozkopuje stare wątki. Dla fanów Gwen ten numer to prawdziwa gratka. Po skokach w czasie akcja serii zatrzymuje się wreszcie w czasie teraźniejszości. Zeszyt rozpoczyna się akcją dziejącą się w więzieniu. Tutaj warto zwrócić uwagę na realizm, zwłaszcza na wygląd Curta Connersa. Siedzi sam, pobity, osamotniony, z łatwością można sobie uzmysłowić, że to miejsce nie sprzyja tej postaci.

Idąc dalej, widzimy, ile oddechu dał scenarzysta w rozmowie z Gwen. Rozmówcy się nie spieszą, jest dużo kadrów ze zwykłą ciszą. Nie ma tutaj takiej pogoni za przestrzenią w komiksie, jak to ma miejsce w innych amerykańskich seriach. Z drugiej strony dziwnie wyglądałoby to przesłuchanie, gdybyśmy mieli na siłę upchany cały tekst z dynamicznym kadrowaniem. Jeśli już jesteśmy przy „kadrowaniu”, to widzimy ciekawe rozwiązanie w kompozycji całego panelu, który przedstawia bujającego się na pajęczynie Spider-Mana. Kadry tutaj układają się, niczym puzzle, w jeden wielki panel z zachowaną również czytelną animacją.

Wracając do motywu Gwen, który jest głównym w tym komiksie, to jest tu odnośnik do Ultimate Spider-Man #113. Przyznam się szczerze, że podczas pisania recenzji do tamtego numeru zwróciłem uwagę na blondynkę na trzecim planie w jednym kadrze, ale zrezygnowałem ze spekulacji, jakoby to była właśnie Gwen. Cóż, wiele bym się nie pomylił. Świetnie Immonen narysował Gwen-Carnage! Chodzi mi o połączenie twarzy Carnage’a i ciała Gwen. W jakiś sposób do mnie to uderza i napawa strachem, a to dobrze!

Zapewne wielu czytelników rozśmieszyła akcja, jak to Pająk szuka pomocy u innych superwojowników. Bendis świetnie połączył dwie rzeczy: dodał komizm do życia Petera i w sprytny sposób wytłumaczył, dlaczego pomimo tylu wojowników w Nowym Jorku Spider-Man musi uporać się z problemami samodzielnie.

Numer bez fajerwerków, ale przyjemnie się go czyta. Ocena 4 pajączki.


Ocena: 4 / 6


Related Articles

About Author

Dawidos