Niniejszym oznajmiam, iż w ciągu kolejnych kilku…nastu…dziesięciu recenzji komiksów z tej serii słowem nie wspomnę o dialogach i szacie graficznej, jako że w ciągu ostatniego pół roku Bendis i Bagley udowodnili, że w swoim fachu są prawdziwymi ekspertami i nie w głowie im zaniżać poprzeczkę, nawet jeśli od samego początku postawiona została niezwykle wysoko. Co do pierwszego wystąpienia J.J. Jamesona – doskonały, cóż więcej mogę rzec.
Geneza powstania miotaczy sieci mniej naciągana niż w mainstreamowym uniwersum. Zawsze byłem zdania, że nawet, jeśli piętnastolatek jest w stanie wymyślić konstrukcję wyrzutni i skład płynu, to sam jeden nie da rady zbudować miniwyrzutni zakładanej na nadgarstki – bądźmy poważni.
No, ale dość smęcenia o głupotach, do rzeczy – Goblin vs Spidey, runda pierwsza! Goblin ma przewagę, co widać już od pierwszych kadrów. Cięty język Pajączka dodaje akcji tylko smaczku, a końcowa scena jak zwykle zostawia czytelnika ze szczęką zwisającą gdzieś na wysokości pępka. „PPPPPAAAARRRKKKKEERRR” – i wszystko jasne – to definitywnie nie będzie szaleńczo uśmiechnięty, chichoczący Goblin, jakiego wszyscy znamy! I baaaardzo dobrze!
Podsumowując, numer bardzo dobry, ale… poprzedni był ciut lepszy.
Komentarz Dawidosa:
Peter, korzystając z notatek swego zmarłego ojca, wynajduje lepką substancję, której zaczyna używać jako sieci potrzebnej w „zawodzie” superbohatera. Jego nowe powołanie zostaje wystawione na ciężką próbę, kiedy spotyka na swej drodze zmutowanego potwora – Zielonego Goblina!
Choć w komiksie pojawił się słynny przeciwnik Spider-Mana, nie uznałem tego odcinka za najlepszy z tej serii. Dlaczego ? Może zaskoczę czytających, ale właśnie z powodu postaci Zielonego Goblina. Rozumiem, że Ultimate równa się zmiany, nowości, ale nowy wizerunek Green Goblina zupełnie nie przypadł mi do gustu. Z przebiegłego szaleńca wyposażonego w cuda technologii takie jak uzbrojony po zeby glider zamienił się w milczącą barczystą postać latającą w powietrzu! To nie ten Goblin, którego tak bardzo ceniłem.
Komiks jest jednak godny uwagi z dwóch powodów. Po pierwsze, mamy tutaj debiutancki (dla czytelnika) występ Spider-Mana jako superbohatera w pełnej krasie. Po drugie, dość emocjonujący, choć krótki pojedynek Pająka z Green Goblinem. I to by było na tyle. Ze swej strony wystawiam 4 pajączki.