Oto i ona. Po latach niebytu powróciła. Druga najważniejsza seria dotycząca Spider-Mana. Tak właściwie, to już trzecia jej odsłona. Pierwsza liczyła sobie aż 263 numery, następna już tylko 27. Mowa tu o serii The Spectacular Spider-Man. Jak długo pociągnie? Ostatnimi laty serie poboczne nie mają szczęścia co do długości – liczą sobie (przy dobrych wiatrach) maksymalnie 20-kilka numerów. Co by nie powiedzieć, numer pierwszy zalicza dobry start.
Na wstępie wspomnę, że miło odetchnąć od tego całego pomysłu z Parker Industries – jakoś nie przypadł mi on do gustu – taka kopia Iron Mana (już wolałem jak Peter pracował w Horizon). W numerze słowem nie wspomniano, że Peter jest obecnie bogaty. Tu jednak muszę przejść do pewnego ważnego tematu: umiejscowienia w czasie i chronologii. Nie wiemy, kiedy przedstawione tu wydarzenia mają miejsce, a przecież teraz tyle się dzieje – Secret Empire – nawet seria The Amazing Spider-Man ma swój spin-off od tego (zerknijcie do numeru 29 – tam się zaczyna) – nie wiemy jeszcze, jak świat się zmieni po tym evencie, a przynajmniej życie Pająka. Mam nadzieję, że okaże się to kwestią mało istotną.
Przejdźmy do rozdrobnienia fabuły pierwszej z dwóch części tego zeszytu. Na sam początek, jak to bywa przy rozpoczynaniu jakiejś historii bądź serii, dostajemy lekcję z przeszłości – jak narodził się Spider-Man (jakby ktoś nie pamiętał…), która została inteligentnie wpleciona w rozmowę dwóch przyjaciół. I już na samym początku mamy kilka odniesień do różnych przygód Pająka i nie tylko. To mi się bardzo podoba, zwłaszcza, że dla niewtajemniczonych są przypisy. Właśnie takich kratek z informacjami, gdzie szukać danej przygody, brakuje mi w głównej serii. Cieszy fakt, że scenarzysta Chip Zdarsky pamięta o starych, jak i o nowych czytelnikach. Oby tego było jak najwięcej.
Po krótkiej rozmowie przypominającej, że Pająk i Human Torch są przyjaciółmi, fabuła szybko prezentuje nam nowe postaci: pierwszą jest Rebecca London – komik, a mówiąc nowocześniej stand-upowiec. Jakie plany ma co do niej scenarzysta? Trudno powiedzieć, biorąc pod uwagę, że umówiła się na randkę nie z Peterem, ale ze Spider-Manem. W historii Pająka coś podobnego już miało miejsce i dotyczyło Black Cat – różnica jednak polegała na tym, że kobieta ta walczyła ramię w ramię z naszym herosem przeciw przestępcom. Tutaj mamy do czynienia ze zwykłą kobietą, przed którą to Spider-Man będzie skrywał swoje drugie oblicze – Petera. Co z tego wyniknie? Czy w ogóle dojdzie do jakiejś randki?
Szybko poznajemy drugą osobę, ale tylko z nazwiska – Mason. Jak się okazuje, spec od naprawiania sprzętu herosom jest bratem jednego z najstarszych przeciwników Spidera – Phineasa Masona. Jeśli nic Wam nie mówi to nazwisko, to gwoli wyjaśnienia – mowa tu o Tinkererze. Tu pierwsza rzecz, która mi się nie podoba – wszyscy herosi go znają, naprawiają i zamawiają u niego sprzęt (choć w tym numerze debiutuje), tylko nie Spider-Man, który pierwszy raz o nim słyszy – czy pominąć fakt, że obecnie finansuje, jak i jest częścią najnowszego składu Avengers (Avengers Vol. 7), albo, że był także częścią Fantastycznej Czwórki, mieszkał w domu ze Starkiem i zaliczył niezliczoną ilość wspólnych przygód z najróżniejszymi herosami? Czy mam uwierzyć, że mimo tego wszystkiego nikt mu nie wspomniał o tym superinteligentym wielkoludzie? To jest słabe. Co zabawniejsze, słyszał o nim nawet koleś z Horizon, który pracował z Peterem Parkerem – Uatu Jackson – teraz pracuje dla tego superzakonspirowanego osobnika.
Kolejna postać, której nie zdążyliśmy poznać, to ktoś ubrany w podobną do Iron Mana zbroję, a dokładniej w zbroję Ironheart, bo to raczej nie będzie Riri Williams, młoda podopieczna Tony’ego Starka. Jakie zagrożenie stanowi dla Spider-Mana? To się okaże w przyszłym numerze.
Cała fabuła opiera się na technologii Starka, którą udało się shakować jakimś przestępcom. Zastanawiające, czemu nie zrobiono tego ze sprzętem Petera. Jeśli ktoś też w pierwszej chwili zadał sobie to pytanie, to wyjaśnię, że już zrobił to całkiem niedawno Osborn w The Amazing Spider-Man (historia zaczyna się w 25 numerze czwartego tomu tejże serii). Nic specjalnego. Zobaczymy, czym nas scenarzysta zaskoczy.
Na koniec tej części scenarzysta zostawił niespodziankę: Teresę Parker. Jeśli nic Wam nie mówi to imię, to koniecznie musisz sięgnąć po nowelę graficzną Amazing Spider-Man: Family Business – nie będę zdradzał fabuły tego komiksu. Mam nadzieję, że Chip Zdarsky tak zaplanował swoją historię, że nie będzie kłóciła się z tym one-shotem.
Druga część zeszytu jest krótsza, ale równie ważna, co pierwsza. Fabuła prosta: Spider-Man walczy z Black Widow, gdyż ta zbiera informacje na temat mocy naszego herosa, które przekazuje agentowi Mintzowi. Ta część odnosi się zapewne do wstępu wydanego wcześniej w ramach Darmowego Dnia Komiksu. Warto zapoznać się z tym zeszytem (Free Comic Book Day 2017: Secret Empire), bo historie są zapewne ze sobą powiązane. Jednym słowem: zapowiada się ciekawie.
Strona graficzna pierwszej części, za którą odpowiada Adam Kubert, zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu niż druga autorstwa Gorana Parlova. Kubert ma wyraźną kreskę z tłami pełnymi detali – dzisiaj wiele artystów upraszcza w komiksach, często pomijając lub do bólu minimalizując tła, dlatego chylę czoła przed jego pracą. Jedyne, czego w niewielkim stopniu w jego pracy mi brakuje to dynamizm, który w komiksach można zaznaczyć na bardzo wiele sposobów. Parlov natomiast posługuje się dużo bardziej minimalistyczną kreską ze wspomnianymi przeze mnie wcześniej uproszczeniami dotyczącymi tła. Jest zauważalnie dużo mniej detali w jego rysunkach, co do mnie nie przemawia. Jedno co zaliczyć można na plus temu rysownikowi, to dynamizm. Komiks superbohaterski musi być zaopatrzony w dynamiczną kreskę, bądź zabiegi uwydatniające ruch i wzmagające napięcie – tu mamy to drugie.
Podsumowując, pierwszy numer trzeciego tomu The Spectacular Spider-Man zalicza dobry start. Komiks przyjemnie się czyta i z chęcią sięgnę po następny numer. Z uwagi na drobne niedociągnięcia z czystym sumieniem mogę wystawić 4,5 pajączka.