Landstuhl, Niemcy, grudzień, wojna w Iraku, dzień 2104. W szpitalu leżącego kaprala Flasha Thompsona odwiedza generał Fazekas. Mężczyźni rozpoczynają rozmowę. Generał pyta, skąd wzięło się przezwisko „Flash”. Ten odpowiada, że z futbolu, jednak myśli o nocy spędzonej z dziewczyną.
Okazuje się, że Fazekas jest tu, by przeprowadzić wywiad, ponieważ chcą przyznać Thompsonowi Medal Honoru. Generał mówi kilka danych o nim, by ten je potwierdził, po czym pyta, czy poszedł w ślady ojca, policjanta. W odpowiedzi słyszy, że nie. Flash przypomina sobie, jak rodzic bił go, twierdząc, że jest nikim i nic nie osiągnie. Mężczyźni schodzą na temat Spider-Mana. Generał przypomina Thompsonowi, że jako pierwszy założył fanklub Spider-Mana, których są tylko trzy w całym kraju. To przyczyniło się do otworzenia mu akt w FBI. Fazekas prosi o to, by Flash opowiedział, jak wyglądała jego ostatnia misja w Iraku.
Thompson mówi, jak wraz z oddziałem jechali opancerzonym pojazdem w Mosulu, gdy nagle doszło do eksplozji i wóz przewrócił się. Drzwi się zablokowały, jednak on zdołał je otworzyć. Dostali się pod ostrzał. Wraz z przyjacielem (Santos) i dowódcą dotarli do ściany. Dwójka żołnierzy dostała rozkaz przeszukania budynku i dostania się na dach. Ruszyli do środka, tam zostali zaatakowani przez jednego z rebeliantów. Wielu ich przeciwników. by nie czuć żadnego bólu, brało narkotyki. Thompson rzucił się na wroga, który walczył z Santosem. Zabił go i ruszyli dalej. Idąc korytarzem, Santos nie zauważył zastawionej pułapki i doszło do wybuchu, w którym został przygnieciony gruzem. Flash próbował wezwać pomoc, jednak radio przestało działać i ten sam musiał po nią pójść.
Po drodze Thompson trafił na sześciu uzbrojonych rebeliantów. Doszło do wymiany ognia. Większość kul trafiła w kamizelkę, jednak również wiele w nogi. Wycofując się, Thompson spadł ze schodów. Doczołgał się do przeciwnika, którego wcześniej zabił, i zabrał mu fiolkę z narkotykiem. Nie czując dłużej bólu, udał się z powrotem do przygniecionego Santosa, którego usłyszało dwóch rebeliantów. Przeciwnicy zostali zaskoczeni przez Flasha i zabici. Thompson wyciągnął przyjaciela spod gruzów i wydostał z budynku. Na zewnątrz zbliżał się śmigłowiec medyczny.
Przez obrażenia, jakie doznały nogi Flasha, nie można było ich uratować i zostały amputowane. Generał współczuje żołnierzowi i dodaje, że medal w tej sytuacji nie będzie wystarczającym pocieszeniem. Thompson przerywa, mówiąc, że nie potrzebuje medalu, bo wie, kiedy należy zrobić coś dobrego. Uważa się za szczęściarza, ponieważ poznał ludzi, którzy służą takim przykładem każdego dnia.






