Spider-Man wypuszcza ptaki z klatek w domu Don Anselmo, podczas gdy Santerians tłumaczą mu, że nie są krwiożerczymi okultystami, a osobami oddającymi cześć Orisza. Po wyłapaniu dzikich psów chcących zjeść kurczaki Pająk postanawia porozmawiać na spokojnie z nieznajomymi.
Na dachu Chango, rzecznik Santerians, przedstawia siebie i swoich towarzyszy. Chango, Eleggua, Oya, Oshun i Ogun demonstrują swoje moce, których źródłem jest Santeria, czyli wiara w to, że natura spaja wszystko na świecie.
Podczas niezobowiązującej konwersacji Chango wspomina Julio, który gdy zachorował zgłosił się do Fundacji Wujka Bena po pomoc, a ponieważ jej nie uzyskał za namową Don Anselmo pojechał na Kubę w poszukiwaniu cudu. Z tej podróży wrócił jednak odmieniony – wściekły, podły i skłonny do przemocy. Pod lekkim naciskiem Spider-Man zgadza się zbadać tę tajemniczą sprawę.
Później. Przyczepiony do Orphan One, prywatnego samolotu Parker Industries, Spider-Man dolatuje na Kubę i korzystając z uprzejmości spadochroniarzy ląduje na wyspie w miasteczku Remedios. Podając się za Bruno Diaza, odbiera z lotniska bagaż i udaje się na festiwal Parrandas, gdzie wypytuje bawiących się ludzi o Julio.
W końcu pewna dziewczyna rozpoznaje Julio na zdjęciu i opowiada, że poszukiwał on Babalú, ducha, który niegdyś wyleczył jej brata. Kubanka radzi Peterowi porozmawiać z profesorem Toledo, wykładowcą filozofii na miejscowym uniwersytecie, jeśli chce zasięgnąć eksperckiej opinii w sprawie tego bożka.
Prof. Toledo tłumaczy Peterowi, jak brak wolności w jego kraju miesza się z głęboką wiarą w różne instytucje, w tym bóstwa zwane Orisza. Zachęca cudzoziemca, by odwiedził Kościół Św. Łazarza w Rincón, gdzie tego wieczoru ma odbyć się uroczystość na cześć Babalu, oriszy, który jest personifikacją zdrowia.
Peter dociera autostopem do Rincón. Kubańczykom, którzy go podwieźli, wręcza wizytówkę Fundacji Wujka Bena, żeby szybciej mogli pozyskać zapas insuliny dla chorej matki. Na miejscu widzi, że ludzie omijają z daleka kościół.
Spider-Man zagląda do pobliskiej serwującej owoce morza restauracji (Restaurante Los Chavales). W kuchni dostrzega leżącego na stole mechanicznego humanoida. Z ust androida wypełza krab, a po chwili chmara skorupiaków oblega Spider-Mana. Następnie opary zielonego dymu zwalają go z nóg. W drzwiach staje tajemnicza para, która oczekiwała jego przybycia. Kiedy nieznajomi znikają, oczom Petera ukazuje się… wujek Ben!






