Chip Zdarsky zakończył pracę nad tą serią i Marvel postanowił, że jej ostatnim wydarzeniem będzie udział Pająka w Spider-Geddon. Nowy scenarzysta, nowy rysownik i przeogromne wyzwanie.
Spider-Geddon to kontynuacja Spider-Verse napisanego przez Dana Slotta. Ten scenarzysta zalazł mi za skórę 10-letnią pracą nad Amazing Spider-Manem. Niestety w chwili, gdy zabrał się za Morluna, popsuł cały jego potencjał, wymyślając pełen logicznych błędów crossover, a z tego ciekawego, tajemniczego zjadacza totemów zrobił członka międzywymiarowej rodziny polującej od niepamiętnych czasów TYLKO na Spider-Many. Szkoda, że zapomniał o tym, że Morlun ma też swój epizod z innym totemem – Black Pantherem (Black Panther #3-6; 2009).
Dobra, wróćmy do obecnych przygód. Morlun wrócił i jest żądny zemsty za przegrane pojedynki ze Spider-Manem. Przed scenarzystą niełatwe zadanie – przebić lub chociaż dorównać pierwszej ich potyczce (The Amazing Spider-Man #30–35). Początek jest całkiem obiecujący. Zirytowany porażkami Morlun toruje sobie drogę do Nowego Jorku. Szybko jednak okazuje się, że komiks jest raczej przeciętny.
Peter dzwoni po pomoc do… Jamesona… to nie ma innych zaufanych ludzi, którzy mogliby nie tylko przynieść urządzenie do podróży między wymiarami, ale również podać dłoń (albo raczej pięść) w walce z Morlunem. Powiedzmy: Johnny Storm/Human Torch, najlepiej wraz z Thingiem (jego walka z Morlunem mogłaby wyglądać ciekawie), czy Iron Man, który na pewno wymyśliłby coś ciekawego na przeciwnika. Ostatecznie komiks kończy się zwrotem akcji, gdzie plan Spider-Mana staje się nieaktualny, co na pewno zachęca do sięgnięcia po kolejny numer.
Strona graficzna jest przystępna dla oka i zawiera kilka fajnych smaczków takich jak drżący kadr. Odczucie dynamiki zdecydowanie uprzyjemnia czytanie. Właściwie, jedynym zarzutem, jaki mam, to wrażenie, jakie sprawiają niektóre z kadrów – te nie dotyczące pojedynku – są rysowane jakby na szybko. Poza tym nie doszukałem się większych wad w rysunkach.
Nie da się ukryć, że każdy pojedynek Spider-Mana z Morlunem będzie porównywany do najlepszego, tego pierwszego, autorstwa Straczynskiego. Biorąc się za ten komiks, scenarzysta ma wysoko postawioną poprzeczkę. Niestety póki co nie ma rewelacji, ale miejmy nadzieję, że to się zmieni. Warto wspomnieć, że Spider-Man (Peter Parker) nie odgrywa kluczowej roli w Spider-Geddon, a jedyny spin-off od tego wydarzenia rozgrywa się o dziwo w tej serii, a nie we flagowym tytule The Amazing Spider-Man.
Jestem w stanie dać 4 pajączki za obecny zeszyt.