komiksy: 1394 komiksy polskie: 53 seriale animowane: 111 biografie: 59

The Amazing Spider-Man #50

The Amazing Spider-Man #50 (#851)Numer: The Amazing Spider-Man #50 (#851)
Tytuł: Last Remains, Part One
Wydawnictwo: Marvel Comics 2020
Data wydania: Grudzień 2020
Scenariusz: Nick Spencer
Rysunki: Patrick Gleason
Tusz: Patrick Gleason
Kolory: Edgar Delgado
Litery: VC’s Joe Caramagna
Okładka: Patrick Gleason & Morry Hollowell
Asystent redaktora: Tom Groneman & Lindsey Cohick
Redaktor: Nick Lowe
Redaktor naczelny: C.B. Cebulski
Naczelny dyrektor kreatywny: Joe Quesada
Wydawca: Dan Buckley
Producent wykonawczy: Alan Fine
Cena: $5.99
Przedruk PL: Brak

Streszczenie

Wcześniej. Cmentarz. Kindred rozpoczyna finalną fazę swojego planu, uznając, że nadszedł czas spotkania twarzą w twarz ze Spider-Manem. Z grobu wyciąga trumnę, a z niej zwłoki George’a Stacy’ego.

Teraz. Szybującemu nad miastem Spider-Manowi zrywa się sieć i pobity superbohater zalicza twarde lądowanie w śmietniku. Przypominając sobie koszmar o Kindredzie, udaje się do rezydencji Doktora Strange’a. Gdy gospodarz otwiera mu drzwi, słaniający się na nogach superbohater traci przytomność.

Wcześniej. Wyrzuconego do wody Normana Osborna znajduje Sin-Eater. Green Goblin nazywa go głupcem, ponieważ służy Kindredowi, który tylko udaje wszechpotężnego demona, a jest słabeuszem. Proponuje mścicielowi, by zmienił front i pomógł mu zniszczyć Kindreda, którego tożsamość zna. Po chwili przeprasza za głosy w głowie i przekonuje, że zasługuje na miłosierdzie, a nie karę, nie na egzorcyzmy, lecz możliwość walki ze swoimi demonami. Błaga o pomoc i nagle wybucha śmiechem. Pokazując maskę Goblina, twierdzi, że Stan Carter może go zabić, bo nie potrzebuje już swego alter ego. Sin-Eater pociąga za spust.

Po wykonaniu misji Carter zwraca się do swojego mocodawcy z prośbą, by ten wreszcie odpowiedział na jego wołanie. Kindred spełnia jego prośbę, lecz wyprowadza go z błędu, że czeka go teraz nagroda w raju. Po przeniesieniu Cartera na dach jednego z budynków nazywa go hipokrytą i przypomina mu, że nadal nie odpokutował za jeden grzech – za morderstwo swojego partnera, o które obwinił podrzędnych dilerów narkotyków, z którymi jego przyjaciel robił na boku interesy. Demon uśmierca Sin-Eatera, którego już nie potrzebuje, uwalniając grzechy ludzi, jakie Carter zgromadził po swoim zmartwychwstaniu.

Podwodny statek, którym podróżują Spider-Man i członkowie Order of the Web, zostaje zaatakowany przez demony, w które zamieniły się grzechy odebrane Sin-Eaterowi przez Kindreda. Madame Web wieszczy, że nie da się już powstrzymać tego, co nastąpi. Po chwili mroczne siły opętują wojowników Sieci Życia i Przeznaczenia, a gdy Kindred przemawia przez nich, Spider-Man rozpoznaje znajomy mu głos.

Teraz. Spider-Man budzi się w Sanctum Sanctorum, domu Dr. Strange’a, który opatrzył mu rany magicznymi eliksirami. Po zdaniu gospodarzowi pełnej relacji z tego, co zaszło, czarnoksiężnik gani go za układ z demoniczną istotą, jaki zawarł, gdy zostawił na jej łaskę Normana Osborna. W tym momencie do środka wpada przez okno w suficie opętana Silk. Tymczasem Kindred przygotowuje w katakumbach stół do spotkania ze Spider-Manem, przy którym usadza zwłoki… George’a Stacy’ego i Gwen Stacy.

“Oczyszczony” z grzechów Norman Osborn wraca po postrzale do życia, gdy znajdują go strażnicy z obracającego się w gruzy Ravencroft. Nadzorująca akcję Dr Kafka chce przesłuchać dyrektora w sprawie sekretów, jakie skrywał w szpitalu. Osborn, dowiadując się, że Sin-Eater zniknął, a jego zwolennicy trafili do aresztu, krzyczy, że muszą znaleźć Kindreda, głównego sprawcę, w sprawie którego poczuwa się do winy. Kafka pyta go, czemu chce pomóc komuś, kto stanowi takie zagrożenie. Kiedy eks-Goblin wyjawia lekarce, że Kindred to jego syn, w swojej kryjówce demon podchodzi do lustra i widzi odbicie Harry’ego Osborna.

Recenzja

Piąty tom Amazing Spider-Man dobił wreszcie do 50 numeru i jest to chyba najlepsza okazja, by zaserwować wiernym czytelnikom tego cyklu jakieś wiekopomne wydarzenie. A czy zdradzenie prawdziwej tożsamości tajemniczego demona, który od pierwszego numeru serii manipulował zakulisowo życiem Spider-Mana, byłoby taką “bombą”? Oczywiście! I właśnie niniejszy komiks przynosi rozwiązanie zagadki, którą od ponad dwóch lat żyli fani komiksowych przygód Petera Parkera. KIM JEST KINDRED?

Pierwszy rozdział Last Remains, historii mającej odcisnąć piętno na postaci Spider-Mana na najbliższe miesiące, jeśli nie lata, rozpoczyna się sekwencją rodem z horroru. Oto Kindred, gotowy przejść do finalnej fazy planu zemsty na Spider-Manie, dokonuje ekshumacji na cmentarzu. Kiedy pojawia się nagrobek, spod którego demon wydobył trumnę, a następnie złożone w niej zwłoki, nie ma już żadnych wątpliwości, że będzie to mroczna jak na pajęcze klimaty, makabryczna i podszyta grozą opowieść, fundująca Spider-Manowi ekstremalne “przygody”, z których wyjdzie naprawdę mocno poturbowany psychicznie.

Po tym grobowym wstępie akcja ulega zagmatwaniu – wybiega w przyszłość, po czym się cofa i znowu wraca do wydarzeń bieżących. Kto jest mniej uważny, może się w tej narracji pogubić, jednak scenarzyście takie eksperymenty z chronologią umożliwiają żonglowanie zagadkami i dawkowanie związanymi z nimi napięcia. Zasadniczo na fabułę składają się cztery wątki: przygotowania Kindreda do spotkania ze Spider-Manem, wizyta pokiereszowanego Petera Parkera u Doktora Strange’a, konfrontacja Normana Osborna z Sin-Eaterem i Dr Kafką oraz opętanie wojowników Order of the Web przez zmienione w demony grzechy.

Każda z tych fabularnych warstw ujmuje zarówno podtrzymującymi ciekawość dialogami, jak i świetnymi rysunkami Patricka Gleasona. Rozmowa Osborna z Sin-Eaterem przykuwa uwagę merytorycznie niestabilnością Goblina, a wizualnie sceną, gdy demonstracyjnie pokazuje on maskę, gotowy na zawsze rozstać się ze swoim alter ego. Graficznym majstersztykiem jest “uczta” z milczącymi “gośćmi”, jaką Kindred szykuje Spider-Manowi. Jak taką makabrę wytrzyma psychika Petera Parkera, aż strach zapytać.

Na koniec recenzji komentarz w kluczowej dla oceny tego komiksu sprawie, czyli ujawnionej na ostatniej stronie tożsamości Kindreda. Większość internautów wypowiadających się na forach dyskusyjnych typowało tę właśnie postać. Gdzieś z tyłu głowy czuje się lekki zawód, że scenarzysta nie pokusił się o większe zaskoczenie, a “oczywiste” poszlaki nie okazały się jednak fałszywymi tropami. Jednak rozwiązanie tej zagadki nie zamyka wcale tematu. Jak i kiedy doszło do tej przemiany? Dlaczego ona nastąpiła? Za jakie grzechy Kindred chce ukarać Spider-Mana? Jakie są jego motywy i ostateczny cel?

Na każde z tych pytań autor może odpowiedzieć rewelacjami, po których czytelnicy będą zbierać szczęki z podłogi. Tym bardziej że w posłowie redakcja zapowiedziała sporo zwrotów akcji, nie tylko w głównej chronologii tej epickiej sagi, ale również na łamach bonusowych komiksów z dopiskiem .LR w numeracji. Czy tak będzie? Oby! Trzeba poczekać na dalszy rozwój wydarzeń, a temu komiksowi – ze wspaniałym mrocznym klimatem i znakomitymi rysunkami, lecz niezbyt zaskakującym odkryciem ciągnącej się od miesięcy tajemnicy – wystawić jedynie 4,5 pajączka. Szkoda, że nie więcej, ale i tak bardzo dobrze.

Ocena:

Autor: Dawidos

The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851)

The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851)

The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851)

The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851)

The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851)

The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851)

The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851)

The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851) The Amazing Spider-Man #50 (#851)


Related Articles

About Author

Dawidos